-Jak z tobą?-Zapytałam z niemałym zdziwieniem.
-W skrucie wygląda to tak : jedziemy taksówką na arenę, ja dostane ochrzan za uciekanie i troche pośpiewam a ty będziesz oglądać to z widowni. Pasuje?-W oczekiwaniu na odpowiedź podniusł delikatnie brwi.
-Hmm... No nie wiem... Znam Cie od jakiejś godziny więc nie wiem czy nie jesteś jakimś zboczeńcem.-powiedziałam z udawaną powagą
-Kto nie ryzkuje nie zyskuje mała.
-Ok tylko napiszę SMS'a do Jack'a żeby się nie martwił.-Wyciągnęłam swój telefon i po wysłaniu krótkiej wiadomości wyłączyłam go i schowałam do torebki.- Już możemy iść.
-Taksówka zaraz będzie.Gdzie chodzisz do szkoły?
-W sumie to szkoła przychodzi do mnie, mam prywatną nauczycielkę. Chciałabym chodzić do normalnej szkoły jak normalna nastolatka. Ale nigdy nie uda mi się przekonać do tego taty.
- Nigdy nie mów nigdy.-Uśmiechnął się szeroko co odwzajemniłam.W tym momencie podjechała taksówka do której wsiedliśmy. Jechaliśmy krótko. Na miejscu byliśmy po koło 15 min.
- Skądś kojarze to miejsce.-powiedziałam rozglądając się przed budnkiem.
- Mówiłaś że jesteś beliber więc może mój koncert dwa lata temu?
- Tak masz rację, byłam na nim z Jack'iem.
- Podobało się?
- Bardzo, jak z resztą na każdym twoim koncercie.
- A na ilu byłaś?
- Na prawie każdym w zasięgu 300 km przez ostatnie dwa lata.
- Wow, aż tak bardzo mnie lubisz?- Mówiąc to zadziornie się uśmiechnął.
- W twoich snach.-Wytknęłam mu język.
- Ok Abi, poczekaj tutaj a ja pójdę się przebrać.
- Dobrze.-Usiadłam na krzesełku i czekałam aż Justin przyjdzie i zacznie próbę.Zajęło to prawie 1,5 godziny, ale było warto. Cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Jednak nic nie trwa wiecznie, a szkoda. Nim się obejrzałam była już dwudziesta.
- Justin świetnie się z tobą bawiłam ale muszę już jechać do domu.
- Nie ma sprway, odwiozę Cię.
- Nie rób sobie kłopotu.
- To dla mnie przyjemność, poczekaj chwilkę tylko się przebiorę i jedziemy.
- Jasne.
I po kilku minutach wrócił ubrany w ciemne zwisające w kroku spodnie, biały podkoszukek i czarne buty. Zaprowadził mnie do sportowego auta. Droga była krótka, po 20 minutach staliśmy pod moim domem. Siedzieliśmy w stojącym aucie nic nie mówiąc. Justin miał dziwną minę, jakby mieszankę smutku i stresu.
- Co się stało Justin?
-Nie, nic tylko... Dasz mi swój numer?-Wydusił to z siebie jakby od tego zależało jego życie. Zaczęłam się cicho śmiać.- Co w tym takiego śmiesznego?
-JUSTIN BIEBER boi się zapytać o numer zwykłej dziewczyny?
- Nie jesteś zwykła... - Dopiero po chwili zorientował się że powiedział to na głos. Uśmiechnęłam się nieśmiało w jego stronę.- Masz może jutro czas?
-Hmm... Jutro idę o 12 na zajęcia z tańca. Ale po nich bardzo chętnie się z tobą spotkam.
-Tańczysz? Dlaczego nic nie mówiłaś?
-Bo nie pytałeś.- Wzruszyłam ramionami.
*** Narracja bezosobowa ***
Justin wyjął telefon ze swoich sopodni i dodał go swojej towarzyszce.
-Wpisz swój numer.- Wysłał jej uśmiech, który odwzajemniła. Szybko wstukała kilka cyfr, oddała urządzenie i wysiadła. Rzuciła krótkie "do zobaczenia" i wbiegła na posesję. Zanim zniknęła za drzwiami obejrzała się, lecz go już nie było. Weszła na korytarz, ściągnęła buty i zajrzała do salonu. Na fotelu siedział zdenerwowany Jack. Podeszła do stojącej obok kanapy i usiadła na niej.
-Przepraszam... -szepnęła po dłuższej chwili.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Możemy porozmawiać u mnie?
-Ok, chodź.- Nężczyzna wstał i pokierował się w stronę schodów.Przepóścił Abi na schodach i poszedł za nią. Znała Jacka od dawna wiedziała że jej sekrety są u niego bezpieczne. Taki bank sekretów.. Weszli do pokoju i usiedli na łóżku.-Coś mi się wydaje że chodzi o tego chłopaka z parku...
-Tak, chodzi o niego. Dzięki niemu znów poczułam się szczęśliwa jak zwykła nastolatka. Dobrze mi się z nim rozmawiało, mamy dużoo wspólnego.
-Myhym.. A gdzie byliście?
-Nie uwierzysz ale ten chłopak to sam Justin Bieber i byłam na jego próbie.
-Ten Justin?- Jack odwrócił się i wskazał ręką duży plakat na ścianie.
- Tak, ten.
-No dobrze, jest jeszcze coś o czym powinienem wiedzieć?
- Taak. Bo jest taka sprawa że umówiłam się jutro z Justinem po zajęciach z tańca. I chciałabym trochę prywatności.
- Abigeil, wiesz że najchętniej dałbym Ci wolną rękę ale twój ojciec nie do końca.
-Prooooszę Jack, tylko jutrooo.
-Dobra, ale tylko jutro.
-Dziękuuję.- Dziewczyna przytuliła swojego przyjaciela
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz